wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 23

Rozdział 23

Wstałam zmęczona, jakbym w ogóle nie położyła się spać. Głowa pulsowała mi nieprzyjemnym bólem, po raz pierwszy niezwiązanym z kacem. Zwlokłam się z łóżka i nie przebierając się z piżamy, zeszłam na parter.
Stanęłam w progu salonu oniemiała. Wszędzie walały się kubki po napojach i niedopałki po papierosach.
Przedarłam się do kuchni i otworzyłam lodówkę w poszukiwaniu czegoś do picia. Wyjęłam sok i zaczęłam szukać czegoś na ból głowy. Wzięłam dwa paracetamole i oparłam się o blat.
-Ty już na nogach? - zapytał zaspany Niall, stojący w progu. Odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam się słabo. - Dobrze się czujesz? - podszedł do mnie i przyłożył rękę do mojego czoła. - Jesteś rozpalona.
-Nic mi nie jest, zaraz wracam do łóżka. A ty czemu nie śpisz? - odpowiedziało mi głośne burczenie brzucha blondyna. - Zrobić ci coś, czy dasz sobie radę?
-Dam sobie radę. Idź do łóżka, nie wyglądasz najlepiej.
-Dzięki. - prychnęłam i ruszyłam do pokoju. 
Było mi cholernie zimno. Wślizgnęłam się do łóżka i zagrzebałam się w pościeli. Ułożyłam się wygodnie i zamknęłam oczy.
Obudziły mnie jakieś szmery w pokoju. Otworzyłam niechętnie oczy i rozejrzałam się po pokoju. Niedaleko drzwi stali w rządku chłopcy, a Zayn trzymał jakąś tackę. Posłałam im zaciekawione spojrzenie.
-Jako, że ostatnio zrobiłaś nam śniadanie i nic ci nie zostawiliśmy, my mamy dla ciebie śniadanie do łóżka. - wytłumaczył Zayn, a chłopcy się uśmiechnęli uroczo. 
-Jadalne? - zapytałam kpiąco, a oni entuzjastycznie pokiwali głowami. - Dziękuję.... A..psik!
-Ktoś tu się przeziębił.. - zanucił Harry. - Rozgrzać cię Maleńka? - śmiesznie poruszył brwiami, a ja się roześmiałam.
-Źle się czujesz? - zapyta zmartwiony braciszek. - Potrzebujesz czegoś?
-Herbaty z cytryną i miodem i mojego kochanego braciszka, który by się o mnie nie zamartwiał. Jak wyjedziecie w trasę, to będziesz codziennie dzwonił i sprawdzał mnie? - zapytałam sarkastycznie.
-Oczywiście. - odparł z urażoną miną.
Zapanowała lekko napięta atmosfera między nami. Niall, Lou i Harry uśmiechnęli się do mnie i cicho wycofali się z pokoju.
-Liam mógłbyś wyjść? Chciałbym porozmawiać z siostrą...

~Oczami Liama~
Wyszedłem z pokoju i poszedłem do kuchni zrobić herbatę dla Luny. Wczoraj nie mogłem jej znaleźć na imprezie i miałem wrażenie, jakby mnie unikała. Dzisiaj nie było wcale lepiej. Próbowała mnie ignorować i nie zauważać mojej obecności. Coś musiałem jej zrobić...
-Hej Kochaś, jesteś? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Vivien. Popatrzyłem na nią złowieszczo, a ona spojrzała na mnie wyzywająco. Podszedłem do niej i zacząłem ją łaskotać. Po chwili dołączyli do mnie Lou i Niall, a Viv płakała ze śmiechu i błagała o przerwę.
Puściliśmy blondynkę wolno i przybiliśmy sobie z chłopakami piątkę.
Podszedłem do szafek i wyjąłem herbatę, miód i cytrynę. Na blacie stał ulubiony kubek Rudej. Zrobiłem ulubiony napój dziewczyny i spojrzałem na zegarek. Raczej już wszystko sobie wyjaśnili.
Ruszyłem do pokoju przyjaciółki i delikatnie zapukałem w drzwi. Usłyszałem stłumione "proszę" i wszedłem do środka.
Luna leżała na łóżku wtulona w Zayna, a on delikatnie gładził ją po włosach. Mulat podniósł wzrok i skinął mi głową w podziękowaniu.
Cicho wycofałem się, uprzednio odkładając kubek z gorącą herbatą. Nie chciałem zakłócać rodzinnej atmosfery, ponieważ sam uwielbiałem towarzystwo kuzynów i kuzynek.
-Zayn, my idziemy do domu! - usłyszałem z dołu Nialla, pewnie był głodny.
Siedzieliśmy na kanapie w salonie i oglądaliśmy z chłopakami horror. Co chwilę wybuchaliśmy głośnym śmiechem. Film był niedorzeczny! Duch w Nike'ach? Albo Kraken z zegarkiem?
Naszą krytykę przerwał dzwonek do drzwi. Wszyscy spojrzeli na mnie.
-Dobra, już dobra. Otworzę. - wstałem niechętnie i poszedłem otworzyć drzwi. - Sophie?!
~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~
Króciutko, ale dodaję dzisiaj :D Błędy?! -> Obecne! xD Następny w czwartek :D Zachęcam do komentowania :)
Pozdrawiam 
Luna :D

sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 22

Rozdział 22

Stałam jakiś metr od nich i czułam się zraniona. Mocno zraniona. Do Liama kleiła się jakaś laska, a on czule ją obejmował. Była dużo ładniejsza ode mnie. Miała czarne włosy i figurę modelki. Zayn był poruszony i szeptał z Alison, gorączko rozglądając się wokół. Schowałam się za jakimś wysokim chłopakiem, by mnie nie zauważył. Czułam się, jakby Liam wyrwał moje serce i walił po nim młotkiem. Odwróciłam się gwałtownie, czym zwróciłam uwagę kilku osób. Pobiegłam do kuchni, mijając tańczących ludzi. Wbiegłam do pomieszczenia i włączyłam czajnik, by przegotować wodę. Wyjęłam drżący dłońmi kubek z szafki i włożyłam torebkę z ulubioną herbatą. Czekałam, aż woda się przegotuje. W tym czasie w mojej głowie pojawiały się złe myśli. Potrzebowałam herbaty. I to bardzo.
-Luna, wszystko w porządku? - zapytał Louis, który nagle pojawił się obok mnie.
-Dziewięć i pół. - wyszeptałam. Oczy chłopaka rozszerzyły się gwałtownie, gdy zrozumiał, o czym mówiłam.
-Boże Luna. - zamknął mnie w swoich ramionach. Pomimo naszego początkowego wrogiego nastawienia, teraz czułam, że Lou mnie nie zawiedzie. Wtuliłam się w niego, co wcale nie pomogło.
-Gorzej. Muszę stąd wyjść - wyszeptałam płaczliwym tonem. Nie będę płakać!
Uciekłam, zostawiając oszołomionego chłopaka samego. Uciekłam, jak ostatni tchórz. Wybiegłam z domu, nie przejmując się ani butami ani kurtką. Biegłam przed siebie, zostawiając wszystko w tyle. Złamane serce również. Do jasnej cholery, przecież byliśmy tylko przyjaciółmi! Nie powinnam tak reagować. Lecz jakiś głosik mówił mi w głowie, że dla niego byłam przyjaciółką, a on dla mnie znaczył o wiele więcej. Zakochałam się w nim, uświadomiłam sobie po jakimś czasie szybkiego truchtu. 
Stanęłam nagle i rozglądnęłam się wokół. Coś usłyszałam. Nie poznawałam tej ulicy, więc odwróciłam się i pobiegłam w stronę, z której przybiegłam. 
Znowu jakiś przerażający dźwięk. Przyspieszyłam.
Kroki. Biegłam najszybciej, jak potrafię. Ktoś zaczął biec za mną.
Pędziłam w stronę jaśniejszych uliczek, aż dotarłam do ruchliwej ulicy niedaleko Big Bena. 
Obejrzałam się za siebie, lecz nikogo tam nie było. Odetchnęłam z ulgą.
Wracałam spokojnym spacerkiem do willi i było mi cholernie zimno. Wyglądałam jak dziwka w spódniczce, bluzce na ramiączkach i bez butów. Moje myśli oczyściły się, chociaż moje serce było rozbite. Nawet gdy nakryłam Lori i Erica, nie bolało tak bardzo, jak teraz. Czułam się zdradzona przez Liama. Przecież swojej przyjaciółce powinien powiedzieć o dziewczynie!
Postanowiłam zachowywać się, jakby mnie to nie ruszało i nigdy więcej nie spać z Payne'm w jednym łóżku.
Gdy dotarłam do domu, w środku dudniła muzyka, a ludzie tańczyli. Nie przejmowałam się specjalnie, gdzie tańczą moi przyjaciele. Poszłam do kuchni, wyjęłam pudełko z lekami i zażyłam dwie tabletki nasenne. Ruszyłam do mojego pokoju i po drodze pomachałam Louisowi, który się za kimś rozglądał.
Weszłam do mojego małego królestwa i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Podeszłam do łóżka i po prostu na nie wskoczyłam. Nawet się nie zorientowałam, kiedy odpłynęłam.

~Oczami Louisa~
Chodziłem po całym domu i szukałem Rudej. Dałem jej dwie godziny na uspokojenie się. Myślałem, o tym co mogło mieć wpływ na jej stan. Miałem wrażenie, że byli w to zamieszani Liam i ta jego "przyjaciółka".
Wróciłem do salonu i centrum imprezy. Luny nigdzie nie było. Już kierowałem się w stronę Zayna, który migdalił się z Alison (dali by sobie już spokój, bo rzygałem ich tą miłością i czułością), by powiedzieć mu o zniknięciu siostry, lecz wtedy ją zauważyłem. Pomachała mi ręką i pobiegła na górę. Wyglądała na zmarnowaną i nieszczęśliwą, chociaż próbowała to ukryć. Ruszyłem za nią, by zmusić ją do rozmowy.
Gdy dotarłem pod jej pokój, na całym korytarzu panowała cisza, ponieważ drzwi na końcu schodów były dźwiękoszczelne. Drzwi do pokoju dziewczyny były zamknięte na klucz. Uderzyłem pięścią w nie, lecz ani drgnęły.
-Luna, otwórz! - zawołałem. Odpowiedziała mi cisza. - Luna, wszystko w porządku?! - krzyknąłem spanikowany. Nie zrobiłaby sobie czegoś, prawda? Zacząłem się kręcić nerwowo i coraz mocniej walić w drzwi. Żadnej reakcji.
Zbiegłem na dół i szybko pobiegłem do kuchni. Na blacie leżały tabletki nasenne. Podszedłem niepewnie i sprawdziłem ilość na listku. 
Brakowało kilku.
Pobiegłem szybko do Alison i zapytałem o zapasowe klucze do pokoi na piętrze. Zaprowadziła mnie do skrytki i podała komplet.
-Co się dzieje Lou?
-Luna zamknęła się u siebie w pokoju i nie odzywa się. A w kuchni leżą tabletki nasenne i kilku brakuje. - oczy dziewczyny zrobiły się wielkie i wyrwała mi klucze z ręki i pognała na górę.
Szybko podszedłem do Dj i kazałem mu wyłączyć muzykę na chwilę.
-Jest tutaj jakiś lekarz? Student medycyny? - zapytałem z nadzieją.
Z tłumu wyszedł chłopak, którego przyprowadziła Luna. Chyba Alex. Wskazałem podbródkiem na schody, a on ruszył w tamtym kierunku.
Dałem znak chłopakowi przy sprzęcie i sam ruszyłem w kierunku stopni.
-Co jest? - za mną stali pozostali członkowie zespołu i patrzyli na mnie z niepokojem.
-Nie wiem. Luna... - nawet nie było mi dane skończyć, a Zayn i Liam popędzili na górę. Ruszyliśmy z chłopakami szybko za nimi.
Wpadliśmy do pokoju, gdy Alex sprawdzał tętno dziewczyny. Spojrzałem na Liama. Wyglądał, jakby zaraz miał się zagotować. Dlaczego? Bo widział, jak ze sobą gadali i był zazdrosny czy martwił się o Lunę? Podejrzewałem, że oba powody były prawdziwe.
-Śpi. Wszystko jest w normie. A widocznie nie chciała myśleć, więc wzięła leki nasenne. Dajcie jej odpocząć. - powiedział profesjonalnym tonem i wyszedł z pomieszczenia z obojętną miną. Usiadłem na łóżku obok dziewczyny i chwyciłem ją za rękę. Payne posłał mi wrogie spojrzenie.
-Ale mnie wystraszyłaś. - szepnąłem.
~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~
Udało mi się napisać, ale wyszedł tragiczny. Postaram się, aby następny był lepszy (wtorek/środa) :)
Pozdrawiam
Luna :D

piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 21

Rozdział 21

Wyszliśmy z akademii z dokumentami w dłoni. Od 6 października zaczynamy studiować. To znaczy ja, Michael i Kai. Pani Craig (dyrektor akademii) powiedziała mi na osobności, że byliśmy najlepsi i w październiku mamy złożyć jakieś papiery.
Staliśmy w piątkę na chodniku i zaśmiewaliśmy się z żartów Alexa.
-Musimy to jakoś uczcić! - zawołał nagle Mike.
-Chodźmy do mnie. Zmówimy jakąś pizzę, kupimy szampana? - zaproponowałam, a pozostali skinęli głowami. Ruszyliśmy w stronę mojego miejsca zamieszkania, zaśmiewając się do łez.
Otwierałam drzwi moim kompletem kluczy, cichutko chichocząc. Zostawiliśmy kurtki w przedpokoju i skierowaliśmy się do salonu, gdzie było ciemno i cicho. Podejrzanie cicho.
-Hej, jest ktoś w domu?! - zawołałam i włączyłam światło.
-Niespodzianka! - na środku pomieszczenia stały dziewczyny, 1D i The Vamps. Razem z chłopakami stanęliśmy jak wryci.
-To ty... Ty... Kumplujesz się... Z... One Direction... i The Vamps...? - jąkał się Kai.
-Yhy... Tak jakoś wyszło. - wzruszyłam ramionami. - Widocznie nie czytacie gazet plotkarskich. - zakpiłam.
Podeszłam do obu zespołów i przytuliłam się do Zayna.
-Mój brat, Zayn Malik. Dzięki niemu poznałam resztę zespołu. A chłopaków z The Vamps uczyłam breakdance'u. Później miałam być ich choreografką, lecz zrezygnowałam, co wyszło im na dobre. - wyszczerzyłam się do Brada.
-Nie kłam. - skarcił mnie chłopak. - Byłabyś świetna. Ale przynajmniej nadal nas uczysz. - pokazał mi język.
-A to moje przyjaciółki. Fioletowa to Alison, blondyna to Vivien, a ta z niebieskimi to Lori. - zwróciłam się do chłopaków stojących w progu. - Ekipa. Ci przystojniacy to Michael, Kai, John i Alex.
Wszyscy zaczęli się witać, a ja niespostrzeżenie pobiegłam do pokoju się przebrać.
-Nie byłem przy tobie pół dnia, a już lgną do ciebie faceci. - usłyszałam Liama.
Odwróciłam się do niego, mając na sobie tylko bieliznę. Taksował mnie spojrzeniem, a ja się zarumieniłam i podeszłam do szafy. Wyjęłam czystą bieliznę, niebieską spódnicę do połowy ud i bluzkę na ramiączkach z motywem kwiatowym. Szybko pobiegłam do łazienki i wskoczyłam pod prysznic. Odświeżyłam się szybko i ubrałam. Rozczesałam włosy szczotką i sprawdziłam efekt.
-Może być. - mruknęłam do siebie i zbiegłam na dół, ciągnąc za sobą Payne'a, który siedział na moim łóżku i czekał na mnie.
Przez ten moment, kiedy nas nie było, chłopcy ustawili w rogu stolik, a przy nim 2 kanapy i 4 fotele. Na jednym siedział Zayn z Alison na kolanach i się całowali.
-Wynajmijcie sobie jakiś pokój. - rzuciłam w ich stronę, a dziewczyna poderwała się na nogi cała czerwona.
Liam ruszył w stronę Nialla, który zamawiał pizzę, a ja powędrowałam do Alexa, który samotnie stał w rogu ze swoim telefonem. Cichutko podeszłam do niego i wyjęłam mu urządzenie z ręki. Popatrzył na mnie i uśmiechnął się ciepło.
-Czekałem na ciebie. Gdzie zniknęłaś?
-Byłam się przebrać. - uśmiechnęłam się. - Czemu sam stoisz? Przyjaciele cię olali?
-Trochę. John zaleca się do Lori, - no tak, dwójka surferów. - Kai gada z Vivien i The Vamps, jest wielkim fanem. Michael uczy Nialla tańczyć. A ty dlaczego nie jesteś z chłopakiem?
-Chłopakiem? - zapytałam skonsternowana.
-Liam. Oboje zniknęliście w tym samym czasie. - mrugnął do mnie okiem, jakby on wiedział coś, czego nie wiedzą pozostali. - Nie możecie się od siebie oderwać, co? - poruszył śmiesznie brwiami.
-Tak właściwie, to nigdy nie mamy ochoty się rozłączać. No wiesz, o co chodzi. - szepnęła konspiracyjnie, a on miał oczy jak spodki. Pochyliłam się nad nim i przygryzłam wargę, by się nie roześmiać. Jego mina = bezcenna. - Żartowałam, jesteśmy przyjaciółmi.
Poszłam do kuchni, zostawiając oniemiałego Alexa w salonie. Na wyspie, na środku pomieszczenia stało jedzenie przygotowane na imprezę. Było go o wiele za dużo jak na nas, nawet z głodnym blondynem. Na blacie stały tace z plastikowymi kubka, a lodówka była pełna wódki.
-Impreza jak się patrzy. - mruknęłam pod nosem, szukając jakiegoś soku. Ruszyłam do spiżarni i wzięłam sok limonkowy. Wypiłam pół szklanki i usiadłam na krześle barowy przy wyspie. Zaczęłam się zastanawiać, jak będą wyglądały zajęcia w Akademii. Miałam nadzieję, że obejdzie się bez wrednych nauczycieli i pustych dziewczyn. Ale przynajmniej znałam kogoś, z kim będę studiować.
Z rozmyślań wyrwała mnie głośna muzyka z salonu. Weszłam do pomieszczenia i ujrzałam wielki tłum ludzi. Większości osób nie znałam, ale kilka skojarzyłam z klubu, w którym pracowała Vivien. Przepchnęłam się przez tłum do przyjaciół i gdy wreszcie dostałam się do nich, stanęłam, jak wryta.
~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~
Jest rozdział krótki i z błędami, ale jest :P Następny pojawi się jutro lub w poniedziałek xD Dziękuję za komentarze i witam nowych czytelników.
Pozdrawiam
Luna :D

środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 20

Rozdział 20

-Najpierw będziecie tańczyć pojedynczo, wtedy wyłonimy 20 dziewczyn i 20 chłopaków. Reszty dowiecie się później. - powiedziała dyrektorka Royal Academy of Music. - Na ten wydział jest chętnych ponad sto osób, a wybierzemy 20, więc będą to najlepsi z najlepszych. Do roboty!
Wywoływali po kolei nazwiskami, a kandydaci siedzieli jak na szpilkach. Ja usiadłam na podłodze w kącie poczekalni i rozciągałam się, rozglądając się po pomieszczeniu. Nagle zauważyłam znajomą osobę, podążającą w moją stronę. Szybko wstałam i przytuliłam chłopaka.
-Gdzie byłeś? Nie zauważyłam cię wcześniej. - spytałam Michaela, gdy odsunęliśmy się od siebie.
-Z kolegami ze szkoły. Stoją przed wejściem i trzymają za mnie kciuki. - wyszczerzył ząbki. - Zdenerwowana?
-Nie za bardzo. Jeśli mam się dostać, to się dostanę. Nic na siłę. A ty?
-Jak cholera. - pochylił się do mnie i zaczął szeptać. - Drugi etap to taniec w parach. Wybierają ci muzykę, a ty musisz się dostosować z partnerem.
-Skąd wiesz? - zapytałam szczerze zaciekawiona. Pociągnęłam go za rękę i usiedliśmy na podłodze.
-Ma się swoje wtyki. - rozmawialiśmy chwilę, gdy zostało wywołane nazwisko Michaela. Pokazałam mu, że trzymam za niego kciuki.
Miałam zamknięte oczy i czekałam, aż chłopak wyjdzie, by zapytać go, jak mu poszło. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i poderwałam się z miejsca, czym zwróciłam na siebie całą uwagę pomieszczenia.
-Luna Carmara, zapraszamy.
Ruszyłam pewnym krokiem za nauczycielką, mijając się po drodze z Mike'm. Weszłam do sali i podeszłam do radia. Podałam pendrive z muzyką i stanęłam na środku parkietu. Muzyka zaczęła grać, a ja popłynęłam wraz z nią.
Tańczyłam po swojemu, bez żadnej koncepcji, po prostu dałam się ponieść. Gdy skończyłam, jury coś zapisywało. Później zadali mi kilka pytań i kazali czekać do 15 na ogłoszenie wyników. Spojrzałam na zegarek. Była 11:02. 
Wyszłam na korytarz i zobaczyłam Mike, który siedział na ławce.
-Czekałem na ciebie. Jak ci poszło?
-Chyba dobrze, a tobie?
-Też. - uśmiechnął się. - Mamy czas do 15, idziemy coś zjeść?
-Pewnie, umieram z głodu.
Byliśmy w knajpce naprzeciwko akademii z przyjaciółmi Cardozy. Wszyscy byli innej narodowości. Kai był Indusem i także brał udział w przesłuchaniach, John był Amerykaninem, a Alex Brazylijczykiem. Porównywaliśmy kontynenty, na których mieszkaliśmy z Europą. Mieliśmy niezły ubaw. Śmialiśmy się tak głośno, że ochrona wyrzuciła nas z kawiarenki.
-Luna, surfowałaś kiedyś? - zapytał pogodnie John.
-W Sydney mój były chłopak był instruktorem i mnie nauczył. - uśmiechnęłam na wspomnienie naszych lekcji. - A ty pływałeś w USA?
-Wygrałem zawody stanowe. - uśmiechnął się. - W te wakacje lecimy posurfować! Wszyscy razem! - wybuchnęliśmy śmiechem. - No co? - pokręciliśmy głowami z politowaniem i weszliśmy do akademii. Zostało 20 minut do wyników. Zostawiliśmy Alexa i Johna na parterze, a my w trójkę pobiegliśmy do poczekalni.
Równo o 15 główna organizatorka wywiesiła dwie listy z 40 nazwiskami. Nie pchaliśmy się, ponieważ i tak prędzej czy później byśmy się dowiedzieli. Poczekaliśmy, aż wszyscy odeszli. Sprawdziłam listę przyjętych dziewczyn i odetchnęłam z ulgą. Spojrzałam na chłopaków, a oni skakali jak pacjenci szpitala psychiatrycznego. Też się dostali. Dołączyłam do nich, a wszyscy pozostali w pomieszczeniu, patrzyli na nas, jak na idiotów. Nagle usłyszeliśmy głośne chrząknięcie.
-Rozumiem, że się cieszycie, ale proszę się uspokoić. Jeszcze trzeba przejść jeden etap eliminacji. - powiedziała kobieta w średnim wieku, ubrana w dopasowany garniturek. - Zapraszam do sali. - zwróciła się do całej grupy.
-Najpierw proszę was o ustawienie się w 4 rzędach, kobiety z przodu, mężczyźni z tyłu. Will pokaże wam układ. Na bieżąco będziemy wyrzucać z sali, więc proszę starać. - nauczycielka uśmiechnęła się ironicznie.
Will był wysokim może dwudziestodwuletnim blondynem o łagodnych rysach i umięśnionym ciele. Wszystkie kandydatki (oprócz mnie oczywiście, bo wolę brunetów) wpatrywały się w niego, jak w obrazek. Chłopak stanął na środku sali i powtórzył dwa razy układ,

byśmy się przypatrzyli. Później kazał nam za sobą powtarzać.
Podczas pierwszej piosenki wyleciał chłopak i 3 dziewczyny. Gdy skończyliśmy układ, inny chłopak wszedł na środek, by pokazać nam kroki do kolejnej piosenki. Tym razem wypadły 2 dziewczyny i 4 chłopaków. Jedna z nich wrzeszczała, że jest najlepsza i ma ojca prawnika, który pozwie szkołę. Nauczyciele popatrzyli na siebie i wybuchnęli śmiechem. Dziewczyna stała oniemiała, po czym odwróciła się na pięcie i wyszła. Popatrzyłam na Kai'a i Michaela, a oni mieli ogłupiałe miny. Gdy zauważyli, że się im przyglądam, uśmiechnęli się szeroko i zaczęli mnie rozśmieszać.
-Zostało was trzydziestu. Proszę dobrać się w pary. - uśmiechnęła się wysoka blondynka siedząca w komisji rekrutacyjnej. - Muzykę dobieramy my.
-A nie mówiłem? - uśmiechnął się cwaniacko Michael, a potem skłonił się, wyciągając do mnie dłoń. - Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zatańczysz ze mną?
Czekaliśmy na swoją kolej jakieś 5 minut. Wyszliśmy na środek i byliśmy ciekawi, jaką muzykę dostaniemy.
-Pamiętaj. Tak, jak w klubie. Pełne zgranie. - uśmiechnęliśmy się do siebie i usłyszeliśmy piosenkę. Popatrzyliśmy na jury, jak na idiotów, a oni obserwowali nas z rozbawieniem. Spojrzeliśmy na siebie i wzruszyliśmy ramionami. Zaczęliśmy tańczyć breakdance zgodnie z rytmem melodii. Wydawać, by się mogło, że uciekliśmy z psychiatryka. Tańczyliśmy równo i zgranie. Skończyliśmy, upadając na kolana. Popatrzyliśmy na jury. Stali i klaskali.
-Macie w sobie ogień. Witamy w Royal Academy of Music. Możemy śmiało stwierdzić, że na pewno dostaniecie się do pierwszej dziesiątki zakwalifikowanych. - uśmiechnęła się dyrektor wydziału tańca. - Gratulacje!
~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~
Niesprawdzany, pisany na szybko, więc przepraszam za błędy. Jest dłuższy od poprzednich. Następny w piątek :D Dzięki za obecność!
Pozdrawiam 
Luna :D